piątek, 27 lutego 2015



Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w kołczyńskiej bibliotece.

                  Tematem lutowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki było „ Sześć córek” Małgorzaty Szyszko- Kondej.
A tak oceniła książkę Pani Krystyna:
         „ Sześć córek” to książka napisana dla kobiet i o kobietach, wielopokoleniowa. O ich związkach z mężczyznami, o rodzinach, pracy. Właśnie z tych związków z mężczyznami wynikają wszelkie kłopoty i rodzinne komplikacje. Fabuła książki jest prosta: jeden ojciec- Wiktor Krasowski- ginekolog, sześć kobiet, sześć córek i w przyszłości syn. Czy w takim układzie można znaleźć szczęście, stabilizację, spełniać marzenia? Na te pytania odpowiada Małgorzata Szyszko- Kondej w powieści „ Sześć córek”. Akcja toczy się długo, ponad 50 lat. To historia             i daleka i bliska każdemu z nas. W Polsce w tym czasie wydarzyło się bardzo dużo- okres ciężkiego PRL-u ze Służbą Bezpieczeństwa, stan wojenny ze Służbą Bezpieczeństwa, Nowa Rzeczpospolita Polska, katastrofa smoleńska, po aktualne, zwykłe życie naszego młodego pokolenia. Jak te wydarzenia z przeszłości odbiły się na bohaterkach, jak ukształtowały ich charaktery? Kim byłyby, gdyby nie brak ojca w ich rodzinie? Czy potrafiłyby stworzyć w swoich rodzinach inne niż opisane, bardziej serdeczne relacje? Bo wszystkie córki- opisane w krótkich opowiadaniach- Grażyna l. 60, Alicja l. 55, Elżbieta l.50, Martyna l. 40, Agnieszka l. 26 i Milena l. 19- łączy jedno. Tęsknota za ojcem, którego nie miały i fakt, że same nie potrafiły z ojcami swoich dzieci, budować trwałej stabilnej rodziny, w której można znaleźć wsparcie, zrozumienie i życzliwość. Na samym końcu książki sześć córek spotyka się pierwszy raz w życiu, na otwarciu testamentu ojca Wiktora Krasowskiego.
„ …Siedzą w napięciu w gabinecie notariusza i chłoną każde jego słowo…” Ojciec przekazał im „skarb”? Ale jest jeszcze jedna niespodzianka. Oprócz córek będzie jeszcze syn! Tatuś był wyjątkowo zapobiegliwy i przekazał swoje nasienie do banku nasienia. Jego asystentka                  i ostatnia towarzysząca mu w życiu kobieta, Julia z tego skorzystała.
„…No, no sześć córek i syn- Wiktor zawsze miał fantazję, ale żeby aż taką- wzdycha chyba trochę z zazdrością…” I końcowe zdanie: ” Pamiętam, mój przyjaciel mówił (tz. Wiktor Krasowski), że największym skarbem, który wam zostawia jest rodzina- z powagą przypomniał sobie Roman Kabała- notariusz.”
Nic dodać, nic ująć.
                      
                                                                                                        Krystyna Ostrowska- Ścigała




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz