środa, 9 września 2015
poniedziałek, 7 września 2015
czwartek, 3 września 2015
Wakacyjny Misz Masz za
nami!
Wakacje
dobiegły końca, a wraz z nimi zajęcia organizowane przez filię Gminnej
Biblioteki w Muszkowie, które odbywały się przez cały sierpień. Cykl spotkań
pod hasłem ,,Wakacyjny Misz Masz’’ pozwolił dzieciakom spędzić wolny czas w
twórczy, a przy tym przyjemny i wesoły sposób. Różnorodność rozrywek,
turniejów, konkursów plastycznych, i innych form pracy z dziećmi sprawiła, że
każdy mógł znaleźć coś dla siebie, a o nudzie nie było mowy.
Dzieci
uczestniczyły w zajęciach o recyklingu, poznawały zasady prawidłowego
segregowania śmieci, a następnie z ‘’śmieci’’
tworzyły recyklingowe kwiaty. Dzień z legendą Muszkowską o zaklętym
młynie i Trzech gruszkach były dla dzieci prawdziwą atrakcją, tym
bardziej, że po zapoznaniu się z legendami tworzyliśmy mapę naszej miejscowości,
w której nie zabrakło tych niezwykłych miejsc. Na zajęciach pt. Fantazja jest
od tego by bawić się na całego, przeplataliśmy zajęcia plastyczne z grami ruchowymi, logicznymi, karcianymi.
Odbyły się również warsztaty edukacyjne prowadzone przez Regionalny Ośrodek
Debaty Międzynarodowej w Gorzowie Wlkp. pt. ,,Unia Europejska’’ dzieci
poznawały kraje członkowskie Unii, ich kulturę, tradycje, zwyczaje i
ciekawostki. Zajęcia plastyczne- pejzaże, zabrały nas w podróż po Polsce,
odwiedziliśmy najważniejsze i najpiękniejsze miejsca, nasze góry, morze,
stolicę, Kraków oraz wiele innych. Następnie wybraliśmy się w kosmos, pejzaże z
niego były przeróżne. Gdy nadszedł dzień z decoupage powstały przepiękne ramki
do naszych zdjęć. Kolejny dzień był dniem różnych faktur, poznaliśmy różne
przedmioty z których, można tworzyć piękne obrazki. Malowanie na szkle okazało
się strzałem w dziesiątkę, butelki przeobraziły się w piękne wazony, a na oknie
w bibliotece zawisły nowe obrazki. Dzień
z bibułą był pełen pomysłów, największe emocje towarzyszyły przy pokazie mody,
zarówno modelki jak i ich projektanci nie mogli się doczekać wyników. A na
pożegnanie wakacji było ognisko z kiełbaskami, oraz grami na świeżym powietrzu.
Wszystkim serdecznie dziękujemy za udział w zajęciach
wakacyjnych w bibliotece.
Zajęcia wakacyjne w naszej bibliotece dobiegły końca, ale biblioteka jest
cały czas otwarta dla czytelników, którzy na pewno znajdą dla siebie
interesujące książki,
skorzystają z Internetu oraz „Kącika dla dzieci”.
Serdecznie zapraszamy.
Ewelina Niemczyn
czwartek, 27 sierpnia 2015
środa, 26 sierpnia 2015
Rowerem dookoła świata
Mieszkańcy Gminy
Krzeszyce mieli okazję spotkać się z podróżnikiem, usłyszeć kilka ciekawych
historii, dowiedzieć się w jaki sposób można przeżyć za 3 dolary dziennie i
poznać najbliższe plany 78-letniego Polaka. Pan Janusz od 15 lat nie spał w
łóżku, jada niemal wyłącznie proste produkty regionalne, ryby, jajka, uwielbia
pierogi, kopytka i naleśniki wystrzega się pszennego pieczywa, ziemniaków i
wieprzowiny. Pije świeże krowie mleko, wodę ze studni lub deszczówkę.
Stroni od alkoholu.
Janusz River, mimo obco brzmiącego nazwiska, jest Polakiem. 78 lat temu urodził się w Kaliszu. Młodość spędził w Gdyni, gdy w 1970 r. wyjechał na wycieczkę do Egiptu, nie wrócił na stałe do Polski. Osiadł we Włoszech. Wtedy też przybrał nazwisko River, bo Strzelecki był zbyt trudny do wymówienia dla Włochów. Gdy poczuł, że zarobił już wystarczająco dużo pieniędzy, postanowił wyruszyć w świat. Od 15 lat jedzie na rowerze. Swoją podróż rozpoczął w 2000 r. w Rzymie i planuje ją zakończyć w 2024 r. w tym samym miejscu, na otwarciu Igrzysk Olimpijskich. Założył, że dziennie wyda tylko 3 dolary. Przejechał już ponad 200 tys. kilometrów. Odwiedził 156 krajów. Jego podróż odbywa się w dosyć trudnych warunkach, które sam sobie narzucił. Wiezie ponad 40 kg bagaż samodzielnie, śpi pod gołym niebem, a w czasie deszczy zasłania się jedynie folią. O sobie mówi, że jest obywatelem świata- „Moja ojczyzna jest tam, gdzie jestem w aktualnej chwili. Teraz jestem Polakiem, w Singapurze będę Singapurczykiem…Gdy przekraczam granicę, zamieniam się w mieszkańca danego kraju." Był min. w Chinach, Indiach, Meksyku, Afryce, Filipinach, Rosji i Syberii. Gdy dowiedział się, że rok 2015 poświęcony jest Janowi Pawłowi II, przesunął wcześniej zaplanowany wyjazd do Australii i postanowił odbyć rowerową pielgrzymkę w podzięce za dar kanonizacji Papieża Polaka. Przyleciał do Polski, gdzie 8 czerwca i rozpoczął podróż dookoła kraju, chce ją zakończyć 8 listopada.
Janusz River, mimo obco brzmiącego nazwiska, jest Polakiem. 78 lat temu urodził się w Kaliszu. Młodość spędził w Gdyni, gdy w 1970 r. wyjechał na wycieczkę do Egiptu, nie wrócił na stałe do Polski. Osiadł we Włoszech. Wtedy też przybrał nazwisko River, bo Strzelecki był zbyt trudny do wymówienia dla Włochów. Gdy poczuł, że zarobił już wystarczająco dużo pieniędzy, postanowił wyruszyć w świat. Od 15 lat jedzie na rowerze. Swoją podróż rozpoczął w 2000 r. w Rzymie i planuje ją zakończyć w 2024 r. w tym samym miejscu, na otwarciu Igrzysk Olimpijskich. Założył, że dziennie wyda tylko 3 dolary. Przejechał już ponad 200 tys. kilometrów. Odwiedził 156 krajów. Jego podróż odbywa się w dosyć trudnych warunkach, które sam sobie narzucił. Wiezie ponad 40 kg bagaż samodzielnie, śpi pod gołym niebem, a w czasie deszczy zasłania się jedynie folią. O sobie mówi, że jest obywatelem świata- „Moja ojczyzna jest tam, gdzie jestem w aktualnej chwili. Teraz jestem Polakiem, w Singapurze będę Singapurczykiem…Gdy przekraczam granicę, zamieniam się w mieszkańca danego kraju." Był min. w Chinach, Indiach, Meksyku, Afryce, Filipinach, Rosji i Syberii. Gdy dowiedział się, że rok 2015 poświęcony jest Janowi Pawłowi II, przesunął wcześniej zaplanowany wyjazd do Australii i postanowił odbyć rowerową pielgrzymkę w podzięce za dar kanonizacji Papieża Polaka. Przyleciał do Polski, gdzie 8 czerwca i rozpoczął podróż dookoła kraju, chce ją zakończyć 8 listopada.
Życzymy zdrowia i powodzenia
na trasie oraz trzymamy kciuki za kolejne kilometry niezwykłej wyprawy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)